Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Tannoy Mercury 7.2 „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 12/2015 12-01-2016

W numerze 12/2015 miesięcznika Hi-Fi Choice znajduje się test monitorów Tannoy Mercury 7.2. Dzięki ponadprzeciętnej stereofonii, kulturalnemu, wyważonemu niewysilonemu basowi detalicznej i szczegółowej górze pasma, a także dzięki temu, że dobrze brzmią z wieloma gatunkami muzycznymi kolumny zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.


Kolorowo i przestrzennie


Mercury 7.2 stały się z miejsca jednymi z moich najbardziej ulubionych kolumn z niskiej półki cenowej, głównie ze względu na energiczny i barwny przekaz. Te średniej wielkości monitory mocno angażują się w muzykę, jaką przychodzi im odtwarzać i nie ma dla nich znaczenia, czy sięgniemy po ofensywnie brzmiący rock z zawrotnymi gitarowymi riffami, czy też po bardziej melodyjny i kameralny jazz. Uwagę zwraca przede wszystkim nasycona średnica, może nie z taką plastyką, ja w droższych monitorach marki Tannoy pochodzących z serii Revolution XT, ale równie ładnie podaną, zwłaszcza jeśli chodzi o proporcje w stosunku do zakresu niskich i wysokich tonów. W związku z tym Mercury 7.2 są dosyć dobrze zrównoważone tonalnie. Choć czasem słychać, że średnie partie zakresu wysokich tonów z niektórymi gatunkami muzycznymi dają się bardziej we znaki to jednak w ostateczności balans tonalny trzyma dosyć równy poziom. Stosunkowo wysoka skuteczność przekłada się też na dynamikę, a te kolumny potrafią pod tym względem sporo pokazać. Odsłuchy rozpocząłem od rocka i jazzu, ale bardzo byłem ciekaw, jak te tanie monitory zaprezentują muzykę instrumentalną w  wykonaniu Mike’a Oldfielda czy też elektroniczne dźwięki takich zespołów, jak Depeche Mode czy też Tangerine Dream. To właśnie taka muzyka brzmi za pośrednictwem tych szkockich kolumn energicznie i z niezłą dynamiką w skali makro, co jest zaskakujące, zważywszy rozmiary zarówno skrzynek, jak i samych głośników. Natomiast ze względu na nieco uwypuklony zakres wysokich tonów muzyka elektroniczna brzmi bardzo bogato, zwłaszcza w warstwach najdrobniejszych detali. Oczywiście Mercury 7.2 nie są mistrzami neutralności i wierności, w czym celują znacznie droższe zespoły głośnikowe. Ale nie o to tutaj chodzi, bo silenie się na cechy dźwięku typowe dla drogich zestawień mogłoby spalić na panewce. Producent dołożył za to wszelkich starań, aby brzmienie było wciągające i przykuwało uwagę na długie godziny. Tannoye są energiczne i grają z ikrą, przy czym nie należą też do męczących kolumn, ponieważ wysokie tony są gładkie i nie narzucają się zbytnio nawet z gatunkami muzycznymi bogatymi w dźwięki w górnych rejonach pasma. Mercury 7.2 dosyć łatwo znikają z pomieszczenia odsłuchowego i to jest chyba ich największą zaletą – źródła pozorne kreślone są w taki sposób, jakiego można się spodziewać po znacznie droższych zespołach głośnikowych. Poszczególne dźwięki śmiało odrywają się od głośnikowych membran i nie tkwią w nich jak strażnik w budce wartowniczej podczas zimowych wieczorów. Jeśli więc idzie o stereofonię, to Mercury 7.2 są jednymi z najlepiej brzmiących pod tym względem kolumn podstawkowych w tej cenie. Równie ważny jest też fakt, że te szkockie kolumny mają jeszcze jedną zaletę – potrafią oddać różnicę w wielkości źródeł pozornych. Słuchając akustycznego koncertu zespołu „Raz Dwa Trzy”, spodobało mi się to, że kontrabas był większy od trójkąta, a perkusja brzmiała tak energicznie, jak powinna. Bas w wykonaniu testowanych kolumn nie jest pompowany na siłę, a 42 Hz deklarowane przez producenta jak najbardziej znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości – kiedy trzeba, niskie tony potrafią zejść niżej, niż można by się tego spodziewać po skrzynkach tej wielkości. Z drugiej strony Tannoye nie mają tendencji do podbijania basu w górnych rejonach, jak to często bywa w przypadku tak niewielkich kolumn – z muzyką elektroniczną w wykonaniu Depeche Mode, pochodzącą z albumu „Delta Machine”, opartą momentami na głębokich, wręcz subsonicznych pasażach, Mercury 7.2 nie miały problemu. Tam gdzie nie mogły zejść niżej, po prostu tego nie robiły, zachowując stoicki spokój i kulturę. W efekcie bas nie dudnił i nie maskował innych równie ważnych informacji z zakresu średnich i wysokich tonów. Moim zdaniem głośnik niskotonowy został idealnie zgrany z wielkością skrzynki i długością oraz średnicą tunelu bas-refleks, bo w efekcie otrzymujemy równo brzmiący bas bez znacznych podbić w jego wyższych partiach przy zachowaniu dosyć przyzwoitej głębi. Bardziej rozdzielczy i zróżnicowany bas otrzymamy za pośrednictwem droższych kolumn, ale na tle konkurencji Tannoye nie mają się czego wstydzić. Nieco lepszą dynamikę oferują monitory R-15M marki Klipsch, ale tam przetwornik nisko-średniotonowy ma nieco mniejszą średnicę i w związku z tym nie schodzi tak nisko w basie, jak ten zastosowany w Mercury 7.2. Na plus kolumn Klipsch może przemawiać natomiast wyższa skuteczność, bo mogą one teoretycznie grać nawet z kilkunastowatowymi wzmacniaczami lampowymi, co nie jest już takie oczywiste w przypadku Mercury 7.2, mimo że są dosyć łatwym obciążeniem dla większości wzmacniaczy.


Podsumowanie


Mercury 7.2 zaskakują przede wszystkim świetną stereofonią – z pewnością są to jedne z najlepiej brzmiących pod tym względem kolumn w swoim przedziale cenowym. Dźwięk pulsuje też z pożądaną dynamiką i nie wpada w skrajności, zwłaszcza jeśli chodzi o równowagę tonalną. Delikatna przewaga zakresu wysokich tonów nie przeszkadza w kreowaniu ciekawego i barwnego brzmienia, w znacznej mierze opartego również na dobrze podkreślonym zakresie średnich tonów. Równie ładnie brzmi bas, bo nie gra on na siłę i jest wyważony zwłaszcza w kwestii stosunku konturowości do głębi. Tannoye są dość łatwe do napędzenia, więc większość tanich wzmacniaczy poradzi sobie z ich wysterowaniem bez najmniejszych problemów. Przy ustawieniu tych szkockich monitorów trzeba jednak zachować odpowiedni dystans, a najlepiej kolumny te zabrzmią na podstawkach w odległości niecałego metra od ściany za nimi – dzięki temu będą mogły Was oczarować nie tylko równo brzmiącym, konturowym basem, ale przede wszystkim rewelacyjną stereofonią.

 

kino domowe hi-fi