Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Onkyo TX-NR717 „Najlepszy Zakup” w HiFi Choice 11/2012 22-11-2012

W listopadowym numerze Hi-Fi Choice znalazł się bardzo dobry test amplitunera Onkyo model TX-NR717. Urządzenia charakteryzuje się: rewelacyjnym brzmieniem i znakomitym stosunkiem możliwości do ceny przez co uzyskało wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.
 


Potęga brzmienia

Byłem bardzo ciekawy, jak model TX-NR717 – z odchudzonym zasilaniem i nieco mniej wydajnymi końcówkami mocy  - zachowa się podczas odsłuchów. Tak się składa, że w czasie testu tego amplitunera  wciąż jeszcze dysponowałem droższym TX-NR818, więc mogłem porównać obie konstrukcje w bezpośrednim starciu, przede wszystkim w konfiguracji wielokanałowej, bo zwykle jest bardziej wymagająca zarówno dla układu zasilania, jak i wzmacniaczy mocy. Dlatego podczas odsłuchów wykorzystałem ten sam materiał muzyczny i filmowy, z jakiego korzystałem podczas testu TX-NR818.

Tak więc w pierwszej kolejności w odtwarzaczu Blu-ray wylądował koncert „Tubular Bells III” Mike’a Oldfielda, a swoją uwagę skupiłem przede wszystkim na brzmieniu utworu „Jewel In The Crown” i potężnych uderzeniach w bęben w jego środkowej fazie. Prawdę mówiąc, liczyłem na jakieś drobne potknięcie TX-SR717, ale nic takiego się nie stało – tańszy model równie dobrze poradził sobie z ukazaniem potęgi basu i dynamiki. Myślę jednak, że w większych pomieszczeniach niż to jakim dysponowałem, z pewnością te kilkadziesiąt watów łącznie może robić różnicę (mam na myśli pokoje zdecydowanie powyżej 30 metrów kwadratowych). Onkyo dobrze radzi sobie także  z wysterowaniem kolumn wymagających większych dawek prądu – brzmienie w połączeniu z niemieckim zestawem Quadral Rhodium i lubiącymi spore dawki mocy przednimi zespołami głośnikowymi, a więc modelem Rhodium 90 wyposażonym w dwa 180mm woofery, uświadomiło mi, jak bardzo wydajny jest TX-NR717. Podczas odsłuchu znakomitego koncertu Pink Floyd z trasy „Pulse” ani razu nie czułem niedosytu związanego z przetwarzaniem najniższego skraju pasma. Takie klasyki, jak „Shine On You Crazy Diamond” po brzegi wypełniało gęstą jak pudding instrumentalną aranżacją nie straciły swojego charakteru, a chórki zostały przekazane bez jakichkolwiek oznak braku otwartości czy też maskowania poprzez inne instrumenty. TX-NR717, tak samo jak jego droższy odpowiednik, oferuje krystalicznie czystą górą pasma, więc łączenie ich z transparentnymi w tym zakresie częstotliwości kolumnami może przynieść znakomite rezultaty. Podczas testu nie dysponowałem co prawda wybitnymi pod tym względem innymi kolumnami Quadrala, a mianowicie zestawem z serii Chromium Style, wykorzystującym bardzo chwalone przeze mnie wstęgowe przetworniki wysokotonowe, ale nawet współpraca z zestawem Rhodium okazała się nad wyraz udana. Klasyczne, metalowe kopułki serii Rhodium równie potrafią zaskoczyć precyzyjnym obrazem dźwiękowym, może nie z taką finezją, jak to robią wstęgi. Jednak mimo wszystko są to dosyć wybredne głośniki i jeśli przyjdzie im odtwarzać nieco przybrudzoną górę pasma, zrobią to obnażając jednocześnie niedostatki elektroniki. Z czym w przypadku testowanego amplitunera się nie spotkałem.

 
Imponujący w filmach

Z muzyką odtwarzaną z wielokanałowych ścieżek amplituner Onkyo poradził sobie śpiewająco, imponując swobodą, jaką dysponują dużo droższe konstrukcje przeznaczone do kina domowego. A jak było z filmami? Odpowiedzi na to pytanie pozwoliło udzielić znakomite kino akcji, a mianowicie „Adrenalina 2: Po napięciem” i „Transporter 3” z Jasonem Stathamem w roli głównej. Kipiące od dynamicznych scen filmy okazały się dla Onkyo znakomitą pożywką. TX-NR717 osaczył mnie dźwiękiem nie dając ani chwili wytchnienia. Nie miałem poczucia dyskomfortu związanego z brakiem błyskawicznie narastającej dynamiki, poziomów głośności czy też kontroli w zakresie niskich tonów, co niestety zdarza się przy korzystaniu z kiepskich amplitunerów. Za sprawą Onkyo sceny przeplatane pościgami, walką wręcz czy też ryk dwunastocylindrowego silnika w samochodzie głównego bohatera były odtwarzane wiarygodnie i naturalnie, co dodatkowo zwiększało poczucie uczestniczenia w akcji. Onkyo ma to do siebie, że dociąża filmowe ścieżki, co słychać zwłaszcza w dole pasma, ale też w zakresie średnicy – ludzkie głosy i efekty specjalne, których zwykle jest mnóstwo w środkowym przedziale częstotliwości, brzmiały czytelnie, gęsto i z ładną barwą.

Japoński amplituner zabrzmi tak dobrze, jak pozwolą mu na to współpracujące z nim kolumny. W tej klasie cenowej, a zwłaszcza w tym wypadku, kluczem do dobrego brzmienia w kinie domowym jest nie tylko sam amplituner, ale też wysokiej jakości zestaw kolumn, umożliwiający mu rozwinięcie skrzydeł. Jeśli więc macie zamiar zainwestować w dobrze brzmiący amplituner klasy średniej, nie lekceważcie ostatniego ogniwa, jakim jest system głośnikowy.

Spójny i funkcjonalny

TX-NR717 wzbudza duże emocje. Pozwala na bardzo wiele zwłaszcza pod względem możliwości ustawień i połączeń, ale przede wszystkim brzmi na poziomie adekwatnym do ceny. Producentowi wyraźnie zależało (mimo zastosowania tańszych podzespołów i materiałów), by brzmienie tego amplitunera pozostawało na bardzo wysokim poziomie i to się udało. Jeśli oczekujecie kina w domu brzmiącego rasowo, z dużą dawką emocji i dynamiki, to TX-NR717 musi współpracować z dobrze brzmiącymi zespołami głośnikowymi, bo to od nich w głównej mierze będzie zależał uzyskany efekt. Onkyo niczego nie zepsuje, a z kolumnami nieograniczającymi jego olbrzymiego potencjału oczaruje Was czystym, przestrzennym i dynamicznym brzmieniem z nutą słodyczy. Równie dobrze sprawdzi się, odtwarzając ścieżki dźwiękowe filmów, jak i koncerty Waszych idoli.

kino domowe hi-fi