Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Onkyo ES-FC300 super test na Maxaudio 29-04-2013

Firma Onkyo znana była dotychczas z bogato wyposażonych systemów wielokanałowych a także z perfekcyjnie dopracowanych i świetnie brzmiących systemów stereo. Dziś jawi nam się również jako twórca słuchawek.
Firma wchodzi na ten rynek – przeżywający swój drugi, a może już trzeci oddech dzięki wszechobecnym urządzeniom mobilnym – energicznie bez jakichkolwiek wątpliwości. Na razie pojawiają się dwa modele nauszne,  a za chwilę pojawią się także dwa modele douszne. Nie jest to wiele biorąc pod uwagę ofertę „specjalistów”, ale w tym przypadku mamy ewidentnie do czynienia z jakością, a nie z ilością no i dodatkowo widoczna jest tutaj ścisła specjalizacja – nowe słuchawki Onkyo przeznaczone są głównie do urządzeń przenośnych.    
 

 
BUDOWA
 

Słuchawki, które mogliśmy przesłuchać to model ES-FC300. Wyposażony jest on w bardzo dobry, płaski, (ale nie z miedzi beztlenowej 6N jak w modelu droższym) nie ulegający poplątaniu przewód, zakończony z jednej strony pozłacanym, kątowym, solidnie wykonanym mini jackiem, a z drugiej strony malutkim również pozłacanym konektorem typu MMCX (micro-miniature coaxial ). To łącze podobne jest w swojej budowie do tzw. obrotowego gniazda w czajniku elektrycznym. Podobnie jak czajnik obraca się na swym gnieździe z wielką swobodą, utrzymując stałe połączenie z zasilaniem, podobnie przewody pod wpływem ruchu słuchacza obracają się leciutko w gniazdach, dostarczając nieprzerwanie do cewek pobudzającego do pracy tytanowe membrany czystego sygnału audio. Całość uzupełniają wydajne neodymowe magnesy. System jest prosty i pozwala na łatwą wymianę przewodu np. na wersję o innym kolorze bądź tą wykonaną z miedzi beztlenowej o czystości 6N.
 

Obudowy słuchawek są eleganckie, perfekcyjnie spasowane i w dużej części aluminiowe. Metalowe połączenie muszli z pałąkiem zapewnia jego wysoką trwałość i długotrwałą bezawaryjną pracę. Nauszniki są łatwo zdejmowalne i będą mogły być z łatwością wymienione na świeże, podobnie ma się sprawa z odkręcanym wyściełanym pałąkiem. Słuchawki są stosunkowo lekkie, dają się dobrze usadowić na głowie, można je nosić bez zmęczenia nawet kilka godzin. Bardzo dobrze tłumią zewnętrzne zakłócenia, mają przyzwoitą  efektywność i wysoką wytrzymałość.
 

BRZMIENIE
 

Pierwsze wrażenia to: perfekcyjna szczegółowość i lekkość bytu. Tytanowa membrana z łatwością odwzorowuje wszelkie niuanse bez względu na zakres tonów w którym one występują. Stuknięcia strun, jęki jakie wydają i różne wybrzmienia, a także uderzenia pałek o kopułki talerzy: wszystko to podane było wprost i z łatwością rozpoznawalne i policzalne. Niektóre dźwięki po prostu występowały tylko w ES-FC300. W konkurencyjnych produktach nie było ich w ogóle, bądź można się było doszukać ich resztek, ale pod warunkiem usłyszenia ich wcześniej przy pomocy słuchawkach Onkyo. Szczegóły nie występowały wyłącznie w najwyższym zakresie – to jest łatwe. Pięknie wybarwiony głęboki bas, zróżnicowany w zależności od nagrania (Marcus Miller – Renaissance), to zasługa metalowych membran dających słuchawkom niestandardową szczegółowość i dźwięczność zarazem. Z łatwością można było odczytać najniższe wybrzmienia generowane przez akustyczny lub elektryczny kontrabas (Carnett Moffett ). Każdy dźwięk był spójny i całkowicie wydzielony. Nawet najbardziej skomplikowane pasaże dało się z łatwością rozszyfrować. Lekki rezonans towarzyszący akustycznej wersji instrumentu pozwalał rozwiać wszelkie wątpliwości odnośnie prawdziwości reprodukcji.
 
 
Ponadprzeciętna szczegółowość dała o sobie znać również przy odtwarzaniu dużych składów orkiestrowych, w których przewodniczyli B.B. King i Eric Clapton (Riding with the King – utwór tytułowy). Z łatwością można było śledzić bluesowe zaciąganie gitary mistrza na tle akompaniamentu całego zespołu. Dodatkowo idealnie słuchać było skaczącą po werblu pałeczkę, jakby spuszczaną na membranę z niedużej wysokości nieco bezwiednie. W chwilę potem następowało uderzenie generujące huk jak strzał z armaty, a wszystkie te dźwięki wydawał jeden instrument. Skok dynamiki jest wówczas bardzo duży, ale Onkyo oddały ten szczegół wiernie z wielką swobodą, tak jakby były na tę różnicę dynamiki przygotowane. Perkusja w motorycznym „Sad but True” brzmiała zróżnicowanie, co nie jest łatwe. Talerze wydobywały różne dźwięki jak na pokazowych nagraniach ze strony Zildjiana, a stopa uderzająca rytmiczne w największy perkusyjny bęben dawała skalistą podstawę całości. Co ciekawe siła tych uderzeń była różna co z łatwością można było usłyszeć.         
 

ES-FC300 doskonale reprodukują głosy tak męskie jak i damskie. Są one wyraźnie pierwszoplanowe, szczegółowe, słychać każdą artykulację artystów, niemal czuć bujanie się wokalisty z mikrofonem, słychać najmniejszą nawet wibrację głosu. Wokal jest wzorowo zrozumiały, w żadnym wypadku niezdrowo rozjaśniony, potrafi być magiczny (Antonina Krzysztoń).
 

Trzeba także wspomnieć o dynamice bezwzględnej. Onkyo potrafią grać głośno aż do granic bólu, a do tego do końca (wzmacniacza) zrozumiale. Wszystkie generowane elektronicznie dźwięki przetwarzane są wzorowo. Zachowana jest spektakularna scena dźwiękowa, czyste brzmienie i barwa od grobowego basu po księżycowe wysokie tony. Co prawda trudno powiedzieć z pewnością czy tak miało to wszystko brzmieć, ale słuchając Onkyo, trudno mieć jakieś wątpliwości. Jeśli miałoby być inaczej to musiałoby być źle.

 
Słuchawki mają jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletę. Potrafią zaprezentować dźwięki wyraźnie wyrwane ze słuchawkowych reżimów. Różne efekty z łatwością wydzierają się po za ciasną czaszkę. Nie jest to tak spektakularne jak przy słuchawkach elektrostatycznych, ale jak na „dynamika” ze średniego przedziału cenowego swoboda przetwarzania i generowana przestrzeń jest wspaniała.
 

WNIOSEK
 

Onkyo ES-FC300 to bardzo ciekawa elegancka propozycja. Duży, duży spokój odtwarzania. Doskonała, szczegółowa reprodukcja wszystkich zakresów pasma. Precyzyjny, zrozumiały i barwny bas, muzykalna średnica i dalekie od metalowych naleciałości soprany. By mieć trochę lepiej trzeba zapłacić dwa razy więcej.



 
autor
MAX-TM

kino domowe hi-fi