Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch SW112 test w „HiFi Choice” 12/2011 15-12-2011

W dwunastym tegorocznym numerze HiFi Choice znalazł się test subwoofera firmy Klipsch model SW-112. W urządzeniu został przychylnie oceniony: potężny głęboki bas, łatwość w ustawieniu i bezproblemowo działający układ trybu Stand/by.

 

Bez przeszkód

Ustawienie w pomieszczeniu tego całkiem sporego suba nie jest wcale trudne. Z pewnością zadanie to ułatwia płaski tunel bas-refleksu wyprowadzono z tej samej strony co głośnik niskotonowy, więc dźwięk promieniowany jest w tym samym kierunku, co nie wymusza zachowania dużej odległości od ścian. Mimo to nie należy przesadza z dosuwaniem SW-112 do ściany, ponieważ nawet przy maksymalnym odcięciu górnego zakresu częstotliwości do wartości 50Hz może się zdarzyć, że pasmo niskich tonów nie nadąży za zmieniającym się rytmem, zwłaszcza w stosunku do przednich zespołów głośnikowych napędzanych przez wielokanałowy amplituner kina domowego.
Znalezienie odpowiedniego miejsca dla SW-112 w naszym wypadku trwało zaledwie kilka chwil – po kilku próbach mogliśmy przystąpić do odsłuchu. Konfiguracja z ampli tunerem Onkyo TX-NR809 okazała się na tyle udana, że po wykorzystaniu systemu automatycznej kalibracji nie musieliśmy wprowadzać żadnych poprawek. Poziom głośności został dostrojony adekwatnie do efektywności pozostałych kanałów.
 

 

Ten średniej klasy aktywny subwoofer potrafi mocno dociążyć brzmienie, o czym mogliśmy się przekonać podczas oglądania filmów. „Specjalista” z Sylwestrem Stallone’em obfituje w spektakularne eksplozje, więc byliśmy ciekawi, jak SW-112 poradzi sobie z jego ścieżką dźwiękową. Wybuch min podłożonych pod mostem nie pozostawił najmniejszego niedosytu. Od razu zorientowaliśmy się, że bas Klipscha zdecydowanie predysponuje go do kinowych systemów domowych. Naturalnie w tym wypadku najlepiej sprawdziło się połączenie z amplitunerem za pośrednictwem liniowego wyjścia z przedwzmacniacza.
 
 


 

Trochę w stereo

Producent zapewnił także możliwość wykorzystania SW-112 w klasycznej instalacji stereo, gdzie zazwyczaj wzmacniacze mocy nie dysponują, tak jak amplitunery, wyjściem sygnałowym dla subwoofera. Należy wtedy skorzystać z wejść wysokopoziomowych. Połączenie Klipscha z systemem stereo wypadło nieźle, ale nie było na tyle udane, żebyśmy mogli z czystym sumieniem rekomendować SW-112 do tego typu instalacji. Podczas odtwarzania muzyki z krążka CD trudno nam było z początku idealnie „złapać” granicę prawidłowego zespolenia z pasmem niskich tonów z podstawkowych Paradigmach Mini Monitor s.7. Po kilku próbach udało nam się znaleźć optymalny podział oraz głośność, a mimo to do ideału wciąż jeszcze trochę brakowało. Brzmienie, jakie uzyskaliśmy charakteryzowało się potężnym dynamicznym dołem, ale momentami brakowało lepszej integracji z średnim podzakresem basu. Zdarzało się też, że Klipsch niezbyt chętnie dotrzymywał kroku małym kanadyjskim monitorom. Sytuacja uległa poprawie, gdy do systemu stereo podłączyliśmy kolumny Xavian Gran Colonna. Mimo to uznaliśmy, że w kinie SW-112 sprawdzi się znacznie lepiej niż w rozbudowanym o jednostkę niskotonową zestawie stereofonicznym.
 

 

W konfrontacji z innym subwooferem z tego samego przedziału cenowego, modelem T7 marki REL, Klipsch okazał się nieco mniej przyjazny w stereo, ale też musimy przyznać, że mały T7, mimo zdecydowanie lepszej integracji z kolumnami głównymi, nie dorównał SW-112 pod względem potęgi i głębi brzmienia.


Lubi mocno wstrząsnąć
 

 

Tak jak wspomnieliśmy na początku, SW-112 zdecydowanie najlepiej czuje się w instalacji kina domowego. Dynamika oraz głębia basu potrafią zaimponować, zaś jego charakterystyka wydaje się neutralna – podczas odsłuchów Klipsch przekazywał miękkie tąpnięcia bębna z koncertu „Tubular Bells 3” Mike’a Oldfielda, a innym razem uderzał precyzyjnie i twardo, jak podczas wybuchów ładunków pirotechnicznych. Jeśli chodzi o muzykę, to również w przypadku odtwarzania materiału z płyt SACD oraz koncertów z krążków Blu-ray sub spisał się tak, jakby połączenie za pośrednictwem wyjścia liniowego z przedwzmacniacza amplitunera było dla niego najlepszy rozwiązaniem. Przekazanie barwy kontrabasu czy instrumentów perkusyjnych nie stanowiło dla niego problemu. Z pewnością dużo droższe konstrukcje – jak chociażby testowany przez nas wcześniej Klipsch SW-311 – są w stanie pokazać pod tym względem znacznie więcej, ale od SW-112 nie można chyba więcej wymagać. Jeśli zaś chodzi o dynamikę oraz zejście do najniższych rejestrów, to testowany model nie pozostawia niedosytu, z łatwością przetwarzając to, co zarejestrowano na płytach.


 

kino domowe hi-fi