Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch Stadium „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 5/2014 26-05-2014

W piątym tegorocznym numerze Hi-Fi Choice znajduje się test systemu muzycznego Klipsch model Stadium. Urządzenie zdobyło wyróżnienie „Najlepszy Zakup”
 



Zjawiskowy Bas

Stadium pozwala słuchać muzyki za pomocą klasycznego CD czy innych źródeł cyfrowych (do dyspozycji są analogowe wejścia stereo, jak i cyfrowe optyczne), ale można go również wykorzystać w roli czytnika plików muzycznych z pendrive’a (wejście USB) oraz połączyć go ze smartfonem czy laptopem za pomocą technologii Bluetooth, nie wspominając już o Wi-Fi. Podczas testu wykorzystałem Klipscha do odsłuchu muzyki z klasycznego odtwarzacza CD oraz smartfonu, odtwarzając za pośrednictwem tego drugiego pliki FLAC. To, co od razu przykuwa uwagę już od pierwszych chwil, to potęga brzmienia spowodowana obszernym i głębokim, masywnym basem. Zaskakujące jest to tym bardziej, że Klipsch Stadium nie jest przecież olbrzymem i dysponuje dwoma małymi 133 mm głośnikami niskotonowymi. A jednak technologia, o której wspomniałem, ma spory wpływ na reprodukcję muzyki w basie. Na pierwszy ogień z mojego smartfonu poszedł plik FLAC z utworem „Utopia” z genialnego albumu „Ark” Brendana Perry’ego i ku mojemu zaskoczeniu brzmienie momentami miało większą potęgę niż to, co nie raz słyszałem za pośrednictwem średniej wielkości kolumn podstawkowych. Bas wciskał w fotel tak, jakby reprodukowany był za pomocą aktywnego subwoofera! Niskie tony rzeczywiście brzmią tak, jakby były nieco podrasowane, jak ma to miejsce w przypadku wielu systemów kina domowego, ale jednocześnie mimo tej potęgi i masy nie wymykają się spod kontroli. Jedynie mógłbym narzekać na ich zróżnicowanie, bo ta potęga i masa zakłócają nieco przepływ informacji w zakresie barwy, ale mimo wszystko w ostatecznym rozrachunku niskie tony wypadają za pośrednictwem Stadium zjawiskowo i nadają muzyce niezłego wykopu. Myślę że Klipsch mógłby wielu ludziom pracującym w biurach zastąpić poranna kawę, bo jego energiczny przekaz muzyki pobudza równie mocno jak popularny czarny napój z kofeiną. Jeśli chodzi o barwę wysokich i średnich tonów, to rzeczywiście Stadium pod tym względem jakością dorównuje systemom stereo ze średniej półki cenowej – wokale brzmią namacalnie, bez presji czy nadmiernej ekspozycji sybilantów, naturalnie i swobodnie. Już przy okazji testów wielu kolumn marki Klipsch często wspominałem o tym, że o agresji w zakresie wysokich tonów reprodukowanych za pośrednictwem tubowych głośników można zapomnieć. Podobnie jest w przypadku modelu Stadium – wysokie tony odtwarzane są przez wysokoefektywny głośnik, więc nakłady pracy stopni końcowych są niewielkie nawet przy wysokich poziomach głośności, a do uszu słuchacza dociera czysty jak kryształ górny zakres częstotliwości. Wysokie tony są wręcz jedwabiste i zaskakująco gładkie jak na fakt, że odtwarzane są za pośrednictwem przetwornika tubowego! Sądzę jednak, że Klipsch w produkcji tego typu przetworników jest klasą samą dla siebie, czego dowodzi nie tylko ta konstrukcja, ale i liczne modele zespołów głośnikowych projektowanych przez Amerykanów. Układ głośnikowy zastosowany w modelu Stadium z racji swojej konstrukcji ma jednak jedną zasadniczą wadę w porównaniu z kolumnami – ze względu na bliskie zespolenie przetworników obsługujących lewy i prawy kanał nie da się uzyskać stereofonii o rozmiarach i głębi typowych dla klasycznego ustawienia zespołów głośnikowych. Z drugiej jednak strony tubki zastosowane w przypadku tytanowej kopułki wysokotonowej oraz aluminiowego stożka średniotonowego wykonują kawał dobrej roboty, bo Klipsch Stadium promieniuje fale akustyczne pod bardzo szerokim kątem. Podczas wielu prób odsłuchowych przeprowadzonych w kilku różnych pomieszczeniach okazało się, że bez względu na to, w jakim miejscu się znajdowałem, do moich uszu zawsze docierał dźwięk jednorodny w zakresie średnio-wysokotonowym, bez utraty wielu cennych informacji, do czego często dochodzi w przypadku klasycznych kolumn, gdy zmienia się miejsce odsłuchu. Klipsch Stadium wydaje się być wręcz idealnym przenośnym centrum muzycznym, odnajdującym się niemal w każdych warunkach akustycznych. A to oznacza, że ustawiony pod ścianą lub na stole konferencyjnym w biurze, będzie brzmiał tak samo dobrze. Obojętnie czy będziecie właśnie siedzieć przy stole, czy też krążyć po biurze. Niezależnie od tego czy za jego pośrednictwem słuchałem mocnego rockowego łojenia w wydaniu AC/DC, czy też żywiołowego i zmysłowego synth-popu norweskiej grupy A-HA, zawsze do moich uszu docierał czysty i bogaty w informacje dźwięk, co jak na soundbar okazało się dla mnie sporym zaskoczeniem.


Podsumowanie
 
To designerskie muzyczne centrum rozrywki marki Klipsch na placu boju sprawdza się znakomicie. Brzmienie nosi w sobie wiele cech, o jakie nie posądzilibyście tak małego urządzenia – potężny i spektakularny bas zrobi wrażenie na każdym! Muzyka odtwarzana jest energicznie, a jednocześnie czysto i z manierą typową dla wyższej klasy urządzeń. Elastyczność  Klipscha pod kątem współpracy z różnorakimi źródłami daje użytkownikowi szerokie pole wyboru, a jego obsługa jest niezwykle prosta. Klipsch Stadium doskonale pasuje do wielu nowoczesnych pomieszczeń, dzięki czemu może stać się wspaniałym dodatkiem stawiającym kropkę nad „i”. Jeśli czekaliście na wysokiej klasy soundbar, to Klipsch wyprodukował właśnie takie urządzenie, które nie tylko wyglądem, ale też brzmieniem trafi do wielu serc! 

kino domowe hi-fi