Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch RP-260F „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 01-06-2015

W najnowszym numerze miesięcznika Hi-Fi Choice znajduje się test kolumn głośnikowych Klipsch model RP-260F. Dzięki: znakomitej stereofonii i wysokiej efektywności, energii, żywiołowości i nienagannej dynamice, nisko schodzącemu basowi, konturowości rytmiczności i szybkości, kolumny zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.


Nieskrępowana energia

Biorąc pod uwagę cenę testowanych kolumn oraz ich wykonanie, ale przede wszystkim brzmienie, jestem skłonny stwierdzić, że są to jedne z najlepszych kolumn w tym segmencie cenowym. RP-260F może nie należą do najtańszych zespołów głośnikowych, ale nie są na tyle drogie, żeby zakwalifikować je do średniej półki cenowej – między 6 a 10 tysięcy za parę. Aby stać się posiadaczem RP-260F, wystarczy posiadać ok. 4 tys. zł, co w moim odczuciu jest niewielką kwotą jak na tak dobre kolumny. Co otrzymujemy za te pieniądze? Odpowiedź jest prosta – bardzo wiele! Przede wszystkim kolumny o bardzo wysokiej efektywności, dzięki którym możemy nagłośnić pokój średniej wielkości, a nawet większy – do 35 metrów kwadratowych – i to stosując wzmacniacz o przeciętnej mocy. Podczas testu, między innymi w pomieszczeniu o powierzchni 25 metrów kwadratowych, udało mi się uzyskać wysokie poziomy głośności, łącząc RP-260F z 40-watowym zintegrowanym tranzystorowym wzmacniaczem S1 marki Goldenote. Takich efektów nie uzyskałbym z kolumnami o przeciętnej skuteczności, na przykład Dynaudio czy Chario. Nowe RP-260F sprawiają wrażenie kolumn, które chcą jak najbardziej umilić pracę wzmacniaczom – obojętnie z jakim wzmacniaczem połączycie te podłogowe kolumny, wcale nie będziecie musieli mocno kręcić w prawo pokrętłem głośności, aby uzyskiwać już naprawdę przyzwoite głośności – prawda jest taka, że Klipsch najczęściej zadowoli się dużo niższą mocą niż większość innych kolumn. Ta wysoka skuteczność wiążę się z fenomenalną dynamiką w obydwu skalach i błyskawiczną odpowiedzią na zmieniający się rytm. Poza tym nawet przy wysokich poziomach głośności wzmacniacz nie pracuje na skraju swoich możliwości, więc mniej zniekształca, przez co brzmienie cechuje się lepszą kontrolą i klarownością. Kolumny marki Klipsch z pewnością polubią fani ostrego rockowego łojenia – odsłuch kilku albumów zespołu Marilyn Manson utwierdził mnie w tym przekonaniu. Ta muzyka wręcz eksplodowała za pośrednictwem RP-260F, a szczególnie duże wrażenie oprócz dynamiki zrobiła na mnie stereofonia. Przy okazji testów wielu wcześniejszych modeli kolumn poprzedniej serii często zachwycałem się stereofonią i tym, jak duży udział ma w tym głośnik tubowy dzięki czuwającej nad właściwym rozchodzeniem się fal dźwiękowych tubce Tractrix Horn. Całkowicie przeprojektowana, nowa tubka idzie pod tym względem jeszcze dalej, dzięki czemu doświadczyłem zupełnie nowych wrażeń związanych z przekazem przestrzeni. Słuchając Marilyn Manson, wyglądało to tak, że instrumenty oraz wokal znajdujące się na pierwszym planie były ostro zogniskowane i nałożone na potężne dźwięki drugiego i trzeciego planu. W efekcie podczas odsłuchu większości tych mocniej zagęszczonych utworów te amerykańskie kolumny podłogowe budowały przede mną dosłownie ścianę dźwięku z obficie upakowanymi, ale też ponad przeciętnie ostro zlokalizowanymi poszczególnymi instrumentami. Nowe tubki Tractrix Horn w kreacji przestrzeni wykonują kawał dobrej roboty i muszę przyznać, że pod tym względem sprawdzają się jeszcze lepiej od poprzednich modeli, instalowanych we wcześniej produkowanych kolumnach serii Reference. RP-260F ochoczo odtwarzają każdy dźwięk i nie ma znaczenia czy chcemy za ich pośrednictwem posłuchać jazzu, klasyki czy rocka. Każdy z tych gatunków muzycznych brzmi tak energicznie, jak podczas wykonania na żywo. Klipsch poprzez ponadprzeciętnie energiczny przekaz oraz z rozmachem budowaną scenę dźwiękową potęguje wrażenie obcowania z artystami jak na żywo. Dosłownie czujemy na własnej skórze każdy dźwięk czy wibrację Poza tym słuchając tych kolumn, można odnieść wrażenie, że nic nie umknie naszej uwadze, nawet najmniejsze i najsubtelniejsze dźwięki. Kiedy potrzeba, to kolumny potrafią gruchnąć potężnym basem, ale też mają wielką zdolność do różnicowania kontrastu dynamicznego w skali mikro, a więc tam, gdzie z pozoru dźwięki są bardziej ulotne, ale w ostatecznym rozrachunku mają równie duży wpływ na charakter brzmienia, jak duże skoki głośności w skali makro. Dwa stożki nisko-średniotonowe nieustannie nadążają za rytmem wyznaczonym przez ponadprzeciętnie efektywny tubowy głośnik wysokotonowy – ich szybkość i sprężystość brzmienia jest imponująca. Dzięki temu nie tylko zakres średnich tonów brzmi witalnie, powodując że wokale otrzymują prawidłowy ciężar i wypełnienie, ale również instrumenty operujące w zakresie niskich tonów nie są ograniczone przez zbytnie uszczuplenie czy też nadmiernie dociążone przez zbyt masywny i wolną reagujący bas. Jednym słowem słychać, że stożki zostały skonstruowane pod dyktando głośnika wysokotonowego wyposażonego w tubę Tractrix Horn. Dzięki temu mamy do czynienia z brzmieniem koherentnym i jednolitym w całym paśmie – co nie było takie oczywiste w przypadku wielu innych kolumn, których miałem okazję słuchać na przestrzeni wielu lat, a które to wyposażone były w tubowe głośniki wysokotonowe czy też elektrostaty lub membrany wstęgowe. Tam zwykle dochodziło do rozwarstwienia się brzmienia na dwa style, gdzie górne rejestry generowane przez egzotyczne tweetery najczęściej pod względem szybkości reakcji górowały nad tradycyjnymi głośnikami stożkowymi. W przypadku Klipscha ten problem nie występował ani wcześniej, ani tym bardziej teraz – dźwięk cechuje się idealną spójnością dynamiczną oraz jednolitą barwą, reprodukowaną tak samo przez wszystkie przetworniki, co naprawdę ma duże znacznie w kontekście naturalności brzmienia.


Podsumowanie


Magia brzmienia tubowych głośników w przypadku amerykańskiego Klipscha nabiera zupełnie nowego wymiaru. Nowo opracowane tubowe przetworniki okazują się jeszcze lepsze od poprzednich, wróciły również membrany Cerametallic, ale  na tym nie koniec. Zmiany objęły również skrzynki, które teraz zdecydowanie lepiej się prezentują, a także zastosowano nowy tunel bas-refleksu minimalizujący szumy i turbulencje. Wysoka efektywność tych kolumn przekłada się na łatwość w ich wysterowaniu przez znakomitą większość wzmacniaczy. Poza tym dzięki temu, że RP-260F należą do jednych z najskuteczniejszych kolumn na ryku w ogóle, można je napędzać nawet kilkuwatowymi lampami i słabowitymi tranzystorami bez obaw o przeciążenie stopni końcowych. Jeśli więc poszukujecie efektywnych kolumn podłogowych, za pomocą których będziecie chcieli nie tylko słuchać w domowym zaciszu muzyki przy wysokich poziomach głośności, ale również organizować prywatki, to może się okazać, że te amerykańskie zespoły głośnikowe trafią w Wasz gust. To bezpośrednio i efektownie brzmiące kolumny dla ludzi ceniących sobie w muzyce energiczny i żywiołowy przekaz poparty precyzją w odwzorowaniu wszelkich zjawisk w obydwu skalach dynamiki.
                                                             

 

kino domowe hi-fi