Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch RF-52II „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 6/2012 05-07-2012

Kolumny Klipsch REFERENCE model RF-52II został uhonorowany w Hi-Fi Choice” wyróżnieniem „Najlepszy Zakup”. Redakcji podobała się: rewelacyjna dynamika z obszernie i szeroko kreśloną stereofonią. W tej cenie wzorcowy bas. Wysoka efektywność w połączeniu z przyjaznym modułem impedancji”.

 

„Małe duże kolumny

Bezpośrednio przed kolumnami Klipsch testowałem olbrzymie JBL Studio 590, które przez kilka dni przyjemnie masowały moje trzewia potężnym basem. W porównaniu z JBL-ami kolumny Klipscha wyglądały niepozornie, więc byłem przekonany, że nie doświadczę równie mocnych wrażeń w zakresie basu. Jednak nie spodziewałem się tego co usłyszałem! Producentom kolumn udaje się czasem oczarować widza niczym David Copperfield, naginając nieco prawa fizyki, a raczej inteligentnie i sprytnie przeciągają je na swoją korzyść – to właśnie Klipsch zrobił z modelem RF-52II.

 



Nie zamierzam nikogo przekonywać, że kolumny te dysponują większym wolumenem brzmienia niż olbrzymie Studio 590 marki JBL, ale mimo wszystko skala dynamiki, jaka dysponują, jest oszałamiająca! Proszę Państwa, jeśli ktoś z Was szybko potrzebuje dodatkowego zastrzyku energii, ale niekoniecznie przy wykorzystaniu środków spożywczych zawierających spore ilości kofeiny i tauryny, to polecam zwrócić uwagę właśnie na kolumny Klipsch RF-52II. W tej cenie i przy tych wymiarach zewnętrznych nie słyszałem konstrukcji lepiej oddających rytm. Z tymi kolumnami jest tak, jak podczas przejażdżki szybkim sportowym samochodem, którym wcześniej się nie jeździło – wytrzęsą i porządnie sponiewierają, ale po przejażdżce i tak wychodzi się z kabiny z szerokim uśmiechem. Jeśli ktoś szuka subtelności i finezji oraz spokoju w brzmieniu bez grama adrenaliny, to te kolumny mogą go do siebie nie przekonać. Ale mimo wszystko z takim materiałem, jak utwory Milesa Davisa, Cassandry Wilson czy też hipnotycznie i obłędnie śpiewającej Diamandy Galás RF-52II wypadły bardzo przekonująco, wyciągając dodatkowe pokłady energii z wokali tych artystów czy też instrumentów dętych. Mnie wystarczyło spędzić również kilka chwil z muzyką Alana Wildera (pseudonim artystyczny Recoil, były członek zespołu Depeche Mode), aby się przekonać, że Klipsch stworzył kolumny wyciskające sok z muzyki aż do ostatniej kropli! Album „Liquid” zabrzmiał za pośrednictwem RF-52II bombowo i nie ma w tym ani cienia przesady. Po niepokojącym wstępie „Black Box – part 1” w kolejnych utworach, takich jak „Want”, „Jezebel”… oraz „Breath Control” testowane przeze mnie kolumny wręcz eksplodowały lawiną świetnie kontrolowanych dźwięków. Ale do gustu przypadł mi szczególnie bas w wykonaniu tych smukłych amerykańskich zespołów głośnikowych. Pasmo niskich tonów okazało się być, obok poprawionej integracji tubki i stożków w obszarze średnicy, największą zmianą na plus w odniesieniu do wcześniejszego modelu, który miałem okazję słuchać kilka lat temu.



Skrupulatnie, ale z wyrazem!

Model RF-52II mimo gabarytów serwuje słuchaczowi źródła pozorne o  rozmiarach godnych znacznie większych kolumn, do tego sortując je na scenie tak, jakby ustawiał je jakiś wybitny specjalista od choreografii. Wszystko co działo się między kolumnami, zostało ładnie ustawione w głąb, a inne dźwięki, daleko wykraczające poza boczne ścianki kolumn, okazały się być równie czytelne, jak pozostałe. Klipsch gra po amerykańsku, podobnie zresztą jak JBL, rozrzucając dźwięki szeroko po całym pokoju, a nie kisząc je gdzieś pośrodku, jak to robią kolumny brzmiące w stylu „brytyjskim”. Muszę jednak podkreślić, że to właśnie w przypadku Klipscha brakowało mi nieco poczucia obcowania z artystą, gdzie zwykle – odnosząc się do kolumn brzmiących w tym drugim stylu – wokal był zwykle dosyć mocno wypychany do przodu, potęgując tym samym odczucie, że ma się śpiewaka na wyciągnięcie ręki. Mimo wszystko szeroko grające RF-52II, budując scenę dźwiękową według własnej koncepcji, są przez to oryginalne i wielu osobom mogą przypaść do gustu. Wracając jednak do basu, to muszę przyznać, że jego szybkość, energiczność oraz kontur idealnie pasują do czystej, rytmicznej i rozświetlonej góry pasma generowanej przez tubowy głośnik wysokotonowy. RF-52II nie są tak precyzyjne, jak kilkukrotnie droższe kolumny, ale w swoim przedziale cenowym pod tym względem wyznaczają poziom trudny do pobicia.

 

Zwrot ku soczystości i miękkości

Nowe kolumny marki Klipsch zachowały sporo cech poprzednich konstrukcji, jednak w ich brzmieniu pojawił się przyjemne ciepło i gładkość, a dzięki lepiej zgranym głośnikom dźwięk wydaje się teraz lepiej poskładany do kupy. Jeśli więc szukacie kolumn o takich cechach, jak ponadprzeciętnie prezentowana dynamika, energicznie o głęboko schodzący bas oraz spójne i detaliczne brzmienie, zwłaszcza na przełomie średnicy i wysokich tonów, to RF-52II mogą was zadowolić. Mnie te kolumny na długo pozostaną w pamięci.


 


 

kino domowe hi-fi