Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch R-28F „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 12/2014 16-12-2014


W grudniowym numerze Hi-Fi Choice znajduje się test kolumn głośnikowych Klipsch model R-28F. Dzięki: obficie kreślonej przestrzeni, konturowemu i nisko schodzącemu basowi zawsze trzymanemu w ryzach i rozdzielczości zakresu wysokich tonów, zdobyły one wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.  



„OGÓŁEM:


Urzekają płynnością i dynamiką, robiąc to przede wszystkim w oparciu o ładną, plastyczną barwę i szeroki zakres przenoszenia dźwięku, dzięki czemu bas i wysokie tony brzmią w pełnej krasie.    


Bas, przestrzeń i werwa!



W przypadku modelu R-28F obowiązuje jedna zasadnicza cecha – duży dźwięk z dużych skrzyń, a do tego dynamika o skali, której trudno będzie dorównać konkurencji w tym przedziale cenowym. Kolumny marki Klipsch aż palą się do grania i już na samym wstępie, obojętnie czy posłuchacie za ich pośrednictwem spokojnego zmysłowego jazzu z równie zmysłowym wokalem Diany Krall, czy też sięgniecie po bardziej energiczną muzykę, dostaniecie solidną dawkę emocji. To właśnie dzięki imponującej dynamice, zarówno w skali marko, jak i mikro, R-28F potrafią urzec ponadprzeciętnie energicznym przekazem. Dzieje się naprawdę sporo, ale dzięki wyspecjalizowanemu przetwornikowi tubowemu mikroinformacje i wszelkie najdrobniejsze niuanse podawane są z kulturą i przede wszystkim selektywnie. Nie musicie więc obawiać się, że te amerykańskie podłogówki zasypią Was od razu lawiną informacji. Owszem, już podczas pierwszych minut odsłuchu zwrócicie uwagę na to, że prezentują one muzykę żwawiej i bardziej żywiołowo niż większość konkurencyjnych konstrukcji, ale z drugiej strony nie odbywa się to w atmosferze zgiełku i bałaganu czy też nawarstwienia pewnych dźwięków. Pod względem klarowności i rozdzielczości przekazu szczególnie dobrze wypada zakres wysokich tonów – można odnieść wrażenie, że mimo rozżarzonej do czerwoności barwy i niezwykle szybkiej reakcji kopułki na zmieniający się rytm Klipsche nie gubią żadnej zawartej na płycie informacji. Podczas odsłuchu mocno zróżnicowanej muzyki instrumentalnej w wykonaniu Mike’a Oldfielda na kilku jego wydanych płytach moją uwagę zwrócił właśnie ten aspekt, ponieważ jest na nich mnóstwo mikrodźwięków, z odtworzeniem których R-28F nie miały problemu, nawet jeśli porównać by je ze znacznie droższymi kolumnami. Wysokie tony brzmią za pośrednictwem tubowego głośnika  z wielką swobodą. Odczucia są takie, że Klipsche w ogóle się nie męczą, odtwarzając skomplikowane i mocno zagęszczone faktury dźwiękowe, co przekłada się przede wszystkim na komfort słuchania. Kiedy postanowiłem podczas kolejnej sesji odsłuchowej spędzić w towarzystwie tych kolumn równo 4 godziny, nadal moje uszy nie były zmęczone, co świadczy tylko o klasie tubowych przetworników – kiedyś tego typu głośniki były naprawdę męczące. To właśnie ze względu na agresywny sposób grania tubek potencjalni klienci często rezygnowali z ich zakupu. Dziś przetworniki tubowe brzmią zupełnie inaczej, co wyraźnie słychać nie tylko na przykładzie kolumn marki Klipsch, ale też JBL i wielu innych podobnych konstrukcji. Wracając jednak do brzmienia R-28F, to równie duże wrażenie wywarł na mnie bas  tych kolumn – szybki, zrywny sprężysty, ale jednocześnie nisko schodzący, mięsisty i, kiedy trzeba, potężnie brzmiący. Czego można chcieć więcej od kolumn w tej cenie? Moim zdaniem niczego. Natomiast w kwestii zróżnicowania dźwięku, zwłaszcza pod względem jego barwy, więcej pokażą już tylko droższe i bardziej zaawansowane konstrukcje.


Co do stereofonii, to R-28F wydają się pod tym względem brzmieć nieco obszerniej od tańszego i nieco mniejszego brata R-26F, ale jest to głównie związane z faktem, że te kolumny były przeze mnie odsłuchiwane w znacznie większym pomieszczeniu, w których R-26F mogłyby mieć już problem z prawidłowym jego wypełnieniem. To właśnie tutaj wyraźnie widać przewagę większych konstrukcji, mimo że zaprojektowano je dokładnie według takiej samej koncepcji i brzmią w zasadzie tak samo pod względem barwy i równowagi tonalnej. Para tych kolumn jest jednak droższa o 400 zł, więc w ostatecznym rozrachunku dla potencjalnego klienta ta dopłata do większego modelu jest naprawdę symboliczna na tle korzyści, jakie może uzyskać, nagłaśniając nimi większy pokój.


Podsumowanie


Model R-28F został stworzony z myślą o pracy w większych pomieszczeniach, takich, których powierzchnia może grubo przekraczać 30 metrów kwadratowych. Najpiękniejsze jest jednak to, że do napędzenia R-28F nawet w tak wielkim pokoju nie będzie potrzebny duży „piec”, a wystarczy wzmacniacz o przeciętnej mocy. Druga strona medalu jest taka, że Klipsche bardzo lubią się też z lampowymi konstrukcjami (Leben CS300F zabrzmiał z nimi naprawdę głośno), więc miłośnicy amplifikacji opartych na żarzących się bańkach z pewnością będą mogli pozwolić sobie na eksperymenty z różnymi konstrukcjami o mocy zaledwie kilku czy kilkunastu watów. Klipsch z modelem R-28F powiela model brzmienia, jaki wypracowany został na przestrzeni wielu lat, a dostępny był wcześniej tylko za pośrednictwem znacznie droższych kolumn tego producenta. Dziś ten standard został przeniesiony do kolumn bardziej dostępnych dla szerszego grona odbiorców, co jest dużym osiągnieciem Klipscha.”
 

Autor: Arkadiusz Ogrodnik
Źródło: Hi-Fi Choice 12/2014

kino domowe hi-fi