Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch R-26F „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 11/2014 14-11-2014

W tegorocznym 11 numerze polskiej edycji miesięcznika Hi-Fi Choice znajduje się bardzo dobry test kolumn stereo Klipsch model Reference R-26F.

Urządzenia zostały bardzo przychylnie ocenione za: rzadko spotykaną dynamikę w sakli makro, jak i mikro, obszernie określoną przestrzeń, punktualny nisko schodzący bas, wysoką efektywność, dzięki czemu zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”. 



„Wulkan dynamiki


Klipsch słynie z produkcji łatwych w napędzaniu, wysokoefektywnych kolumn niezależnie od półki cenowej z jakiej pochodzą. Wszystkie konstrukcje w katalogu producenta cechują się wspaniałymi pod tym względem parametrami. Nie inaczej jest w przypadku budżetowych R-26F, które udoskonalono w wielu obszarach. Brzmienie, jakie prezentują testowane kolumny, mieści się naturalnie w estetyce, na jaką przez lata zapracowały sobie inne kolumny z oferty tego amerykańskiego producenta, zarówno te tańsze jak i droższe. Ale to właśnie zadaniem serii Reference jest zaoferowanie słuchaczom dźwięku na poziomie dostępnym dotychczas za pośrednictwem dużo droższych kolumn, na które przecież nie każdy mógł sobie pozwolić. Teraz to się zmieniło, czego dowodzi model R-26F, będący esencją charakterystycznego brzmienia i mariażem udanych i rozwijanych przez lata rozwiązań konstrukcyjnych. Z muzyką rockową te kolumny wręcz eksplodują i to w pełnym paśmie. Wystarczy posłuchać takich kapel, jak AC/DC, Metallica czy Slipknot. Aby przekonać się, do czego są zdolne. Jeśli zatem lubicie ekspresyjny przekaz z dużą mocą w basie i przede wszystkim szybkością, która nie ograniczy brzmienia basówki Roberta Trujillo, to z pewnością będziecie tymi kolumnami zachwyceni,, tym bardziej że w tej cenie trudno będzie znaleźć tak szybko brzmiące głośniki. Z kolei zakres wysokich tonów dostarcza wielu mocnych wrażeń, tak samo jak średnica czy bas. Dźwięk reprodukowany przez te podłogowe kolumny zmierza w kierunku delikatnego ocieplenia a jeśli idzie o barwę, to nawet jeśli te amerykańskie zespoły głośnikowe połączymy z neutralnie brzmiącym wzmacniaczem tranzystorowym, będzie ona nosiła w sobie wiele znamion charakterystycznych dla tego, co można uzyskać za pomocą lamp. Klipsch ma w sobie wiele ciepła, ale pod kątem dynamiki dźwięk jest aż rozżarzony do czerwoności, bowiem to właśnie tutaj dzieje się najwięcej i pod tym względem te kolumny mają sporo do przekazania. Rytm w wykonaniu Klipsch można porównać do wyczynów maratończyka, zdolnego do utrzymania stałego tempa niezależnie od długości i charakterystyki poszczególnych odcinków morderczej trasy. Podobnie jest z R-26F, bo niezależnie od materiału muzycznego kolumny te przenoszą nas w świat dźwięku, gdzie rządzi energia. Obojętnie czy w odtwarzaczu lądowała muzyka klasyczne, jazz, czy pop, zawsze do moich uszu docierał żywy i pełen emocji dźwięk. R-26F nie zwalniają ani na chwilę, ale musze przyznać, że jak na kolumny bazujące na tubowych przetwornikach, brzmią wyjątkowo kulturalnie i nie sieją bez opamiętania harmonicznymi w paśmie najwyższych tonów. Słuchając „Libera Me” w wykonaniu Larsa Danielssona, otrzymałem spójny i muzykalny dźwięk, z dużą ilością detali, ale też niemal perfekcyjną kontrolę, z jaką to zwykle miałem do czynienia w przypadku droższych tubek Klipscha. Nowe tubowe głośniki zainstalowane w testowanych kolumnach cechują się rozdzielczym i klarownym dźwiękiem, a to pozwala śledzić więcej drobnych szczegółów, zwłaszcza z tak bogato zrealizowanych płyt, jak „Libera Me” Larsa Danielssona. Jeśli chodzi o reprodukcję przestrzenną dźwięku, to model R-26F brzmi obszernie i pod tym względem przypomina mi nieco kolumny marki Thiel, z taką różnicą, że Klipsch stara się bardziej eksponować pierwszy plan kosztem dalszych. Wygląda to tak, że śpiewająca Diana Krall była dla mnie na wyciągnięcie ręki, wręcz namacalne, natomiast instrumenty jej towarzyszące przesunięte dalej w głąb, co dodatkowo potęgowało atmosferę bycia w pomieszczeniu, gdzie ta muzyka została nagrana. Model R-26F posiada wielką skrzynię więc dwa pracujące w niej przetworniki nisko-średniotonowe mają sporą objętość do wykorzystania, dzięki czemu te amerykańskie podłogówki bez większego wysiłku zapuszczają się do najniżej położonych basowych partii. Niskie tony są jednak kształtowane przede wszystkim w oparciu o rytmikę, kontur i szybkość reakcji, co jest sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę cenę tych kolumn. Największym plusem jest jednak to, że dzięki wysokiej efektywności zbędne staje się stosowanie amplifikacji dysponujących sporą mocą. Aby uzyskać z tych kolumn głęboki, a zarazem szybko brzmiący bas, wystarczy już kilkuwatowy wzmacniacz, może to być również lampa. R-26F są dobrze zbalansowanymi kolumnami – nie będą Wam dokuczać nadmiernie wyeksponowane wysokie tony czy bas. Średnica jest tak samo gorąca w odbiorze, jak najwyższy zakres częstotliwości, poza tym ma ona balsamiczny charakter i jest gęsta, co dodaje tym kolumnom wyrazu również w tej części pasma. Dzięki temu wokale brzmią pełniej i dobitniej, podobnie zresztą jak instrumenty akustyczne.

Podsumowanie

Klipsch z modelem R-26F udowadnia, że i w budżetowym segmencie kolumn można zaproponować klientowi konstrukcje charakteryzujące się nie tylko atrakcyjnym i przykuwającym uwagę brzmieniem, ale tez parametrami technicznymi typowymi dla dużo droższych i bardziej zaawansowanych zespołów głośnikowych. Te tanie podłogowe kolumny potrafią wprowadzić słuchacza w świat dźwięku, który opiera się przede wszystkim na emocjonalnym przekazie. Nie ma tutaj miejsca na chwilę zastanowienia, zadumę czy refleksję. Jest za to solidny wykop i eksplodująca energiczność brzmienia z każdą kolejną harmoniczną odtwarzaną przez wysokoefektywne przetworniki. Model R-26F, tak jak znakomita większość konstrukcji w ofercie Klipscha, również jest łatwy do wysterowania, dzięki czemu klient może korzystać z szerokiej gamy wzmacniaczy w poszukiwaniu określonego typu brzmienia. I nie będzie miało znaczenia, czy zdecydujecie się na kilkuwatową lampę, czy kilkudziesięciowatowy tranzystor, ponieważ każda z tych amplifikacji bez problemu będzie współpracować z tymi kolumnami. Testowane kolumny mogą okazać się też panaceum w przypadku systemów stereo cierpiących na niedobór dynamiki, ponieważ to właśnie w tym obszarze są konstrukcjami nie mającymi konkurencji, włączając w to niektóre nawet znacznie droższe konstrukcje. Poza tym dzięki wysokiej efektywności R-26F można łączyć nie tylko z różnorakimi wzmacniaczami, ale również stosować je w różnej wielkości pomieszczeniach, co z pewnością ucieszy użytkowników często eksperymentujących nie tylko z ustawieniem kolumn, ale też pomieszczeniem.”
 

Źródło: Arkadiusz Ogrodnik – „HiFi Choice” 11/22014                                                                                  

 

kino domowe hi-fi