Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch R-24F - „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 7-8/2015 31-08-2015

W podwójnym, letnim numerze 7-8/2015 miesięcznika Hi-Fi Choice znajduje się test podłogowych kolumn Klipscha model R-24F. Dzięki obszernemu i dynamicznemu dźwiękowi ze spora ilością detali i solidną basową podstawę, zestawy zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.    

„Zaskakująca skala brzmienia



Testowane kolumny, tak jak większość budżetowych konstrukcji, mają swoje zalety i wady, ale na szczęście tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Te smukłe i niewysokie podłogowe zespoły głośnikowe w zaskakującym stylu potrafią reprodukować brzmienie, kładąc przede wszystkim nacisk na jego skalę dynamiczną i przestrzeń. Klipsch jak mało które kolumny rwą się do grania i z pewnością już na samym początku odsłuchu mogą zaskoczyć wiele osób skalą reprodukowanego dźwięku. Źródła pozorne, choć nie wskazują na to gabarytu kolumn, kreślone są z takimi rozmiarami, jakbyśmy mieli do czynienia ze znacznie większymi kolumnami podłogowymi. Tymczasem R-24F należą do mniejszych kolumn wolnostojących, ale ich dźwięk, zarówno pod kątem przestrzeni, jak i dynamiki, zyskuje przede wszystkim dzięki wysokiej skuteczności głośników. Bierze się to stąd, że R-24F są bardzo łatwe do wysterowania, a budżetowy tani wzmacniacz, żeby je napędzić, nie musi wysilać się ponad swoje możliwości – w ostatecznym rozrachunku z takiej właśnie kombinacji otrzymujemy czyste, przestrzenne i przede wszystkim dynamiczne brzmienie, pozbawione zniekształceń, bo wzmacniacz pracuje przy niezbyt wysokich mocach. Podczas testu korzystałem miedzy innymi ze wzmacniacza A-9010 marki Onkyo i w tym zestawieniu udało mi się uzyskać bardzo satysfakcjonujące efekty brzmieniowe – dosyć nisko schodzący, ale też swobodnie odtwarzany bas, detaliczną, ale nienarzucającą się górę pasma oraz rzetelny przekaz w środkowej części pasma akustycznego. Klipsch R-24F należą do budżetowych konstrukcji, przez co producent oszczędzał na różnych elementach, ale w ostatecznym rozrachunku wiele zależy od pomysłowości i strojenia głośników. R-24F nie są tak szczegółowe, jak na przykład droższe zespoły głośnikowe produkowane przez Amerykanów, ale z drugiej strony dzięki aluminiowej kopułce wspomaganej przez tubkę Tractrix Horn brzmienie na tle konkurencji i tak wydaje się być o krok do przodu, zwłaszcza jeśli chodzi o selektywność w zakresie wysokich tonów i ich rozdzielczość. Wydajny przetwornik wysokotonowy brzmi bez wysiłku, swobodnie i, co najważniejsze, nie „wrzeszczy”, jak to często ma mniejsze wśród najtańszych zespołów głośnikowych. Naturalnie nie ma co tutaj liczyć na tak finezyjny przekaz takich instrumentów, jak klawesyn czy lutnia, jak w przypadku droższych kolumn, na przykład tych ze średniej klasy cenowej. Z drugiej jednak strony słychać, że R-24F mają w sobie potencjał dynamiczny i to im bardzo pomaga we właściwym zróżnicowaniu rytmiki na poziomie mikro. A więc tam, gdzie drobne detale pojawiają się w muzyce, a dla ich rzetelnego przekazu kolumny muszą mieć zdolność do swobodnego zaakcentowania wszelkich zmian rytmicznych, nawet w tych fragmentach utworów muzycznych, gdzie pozornie nic ciekawego się nie dzieje lub po prostu mamy do czynienia z najcichszymi fragmentami. Ostatecznie otrzymujemy muzykę pulsującą energią, a o to przecież właśnie chodzi, zwłaszcza osobom preferującym nieco ofensywny i wciągający styl grania. Kiedy odtwarzamy muzykę za pośrednictwem tych kolumn, zawsze coś się dzieje i mamy wrażenie, że każdy dźwięk ma w sobie sporo energii. Smukłe R-24F nieźle radzą sobie z odtworzeniem przestrzeni, nawet kiedy zostaną stosunkowo blisko dosunięte do ściany – pozwala na to tunel bas-refleks ulokowany na przedniej ściance, bo jednocześnie bas nie będzie tak mocno podbity, jak w kolumnach dysponujących tunelem bas-refleks znajdującym się na tylnej ściance. Mimo wszystko fanom rozłożystej i szeroko formowanej stereofonii polecam odsunąć te kolumny od ściany na dystans mniej więcej jednego metra – różnica w odtwarzaniu przestrzeni jest na tyle istotna, że dla wielu osób może okazać się decydująca. Słuchając „The Look Of Love” Diany Krall w obu ustawieniach – a więc bliżej ściany i nieco dalej, mogłem wyłowić bardzo wiele zmian. Przy ustawieniu bliżej ściany źródła pozorne nabierały nieco masy i cechowały się ciut większymi rozmiarami, ale z drugiej strony R-24F traciły nieco na ostrości. Jednak szybko można to zmienić, odsuwając nieco kolumny od ściany – stereofonia zyskała na precyzji, poza tym poprawiła się głębia. Źródła pozorne zostały lepiej zróżnicowane w kontekście odległości. Lepiej też wypadł wokal, bo stał się on bardziej wyodrębniony na tle instrumentów towarzyszących. Z drugiej strony R-24F nie należą do kolumn specjalnie faworyzujących pierwszy plan i nie wypychają tak wokalu przed siebie. Ale jeśli polubicie te kolumny i będzie Wam zależało na bardziej wyrazistych wokalach, to zdecydowanie polecam ustawienie z większym dystansem od ściany za nimi, ponieważ, poprawi się głębia sceny, a tym samym wokal nie będzie się tak mocno stapiał z instrumentami towarzyszącymi. Stereofonia jest też lepiej ogniskowana, jeśli kolumny skręcimy o kilka stopni do środka tak, aby osie główne promieniowania z tweeterów przecinały się mniej więcej w miejscu odsłuchu. Z drugiej strony miłośnicy szeroko rozstawionych źródeł pozornych powinni ustawić R-24F na wprost  - tutaj ważną role odgrywa tubka Tractrix Horn, ponieważ dzięki niej aluminiowa kopułka jest w stanie w dosyć szerokim zakresie utrzymać w miarę jednorodną charakterystykę przetwarzania. Więc dla poprawnego odtwarzania dźwięku, zwłaszcza pod kątem balansu tonalnego oraz detaliczności w zakresie wysokich tonów, nie jest konieczne i bezwzględne skręcenie kolumn do środka. Chyba że – tak jak wcześniej wspominałem – ktoś ponad wszystko ceni sobie ostrą i bardziej precyzyjną lokalizację źródeł pozornych. Mimo wszystko kolumny marki Klipsch dzięki tubom Tractrix Horn i tak wydają się mniej czułe na tego typu eksperymenty (odsłuch ze skręconymi o kilka stopni kolumnami lub też na wprost) niż konkurencyjne zespoły głośnikowe.

Podsumowanie

R-24F należą do jednych z najmniejszych i najtańszych kolumn podłogowych w ofercie Klipscha, ale mają za to wielkie serce do grania i to jest ich najważniejsza cecha. Za stosunkowo niewielkie pieniądze przyszły użytkownik tych amerykańskich zespołów głośnikowych otrzymuje konstrukcje cechujące się najwyższą efektywnością, co znajduje bezpośrednie przełożenie na walory brzmieniowe. Muzyka odtwarzana za pośrednictwem R-24F brzmi energicznie i jest bogata w detale. Mimo niewielkich rozmiarów skrzynek dwa nisko-średniotonowe woofery radzą sobie całkiem nieźle z odtworzeniem basu – niskie tony reprodukowane są przede wszystkim z naciskiem na tempo, konturowość i szybkość reakcji, aczkolwiek mają też w sobie pożądaną masę, tak niezbędną do utrzymania przeciwwagi dla bogatej góry pasma. To z kolei może sprawić, że wiele osób mając do wyboru podstawkowe konstrukcje za podobne pieniądze, najczęściej cechujące się przeciętną efektywnością, może poważnie przemyśleć zakup R-24F, ponieważ okazują się one doskonałą alternatywą. Testowane kolumny z racji wysokiej efektywności mogą głośno i dynamicznie zagrać z dowolnym budżetowym wzmacniaczem, co dla wielu osób chcących osiągnąć spektakularne zmiany w systemie stereo, jakim dysponują, może okazać się wręcz wybawieniem.”

Źródło: „Hi-Fi Choice” – Arkadiusz Ogrodnik                                                             

kino domowe hi-fi