Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch R-15M „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 10/14 07-10-2014

W numerze 10/2014 miesięcznika Hi-Fi Choice znajduje się test monitorów Klipsch R-15M. Dzięki rzadko spotykanej w tego typu kolumnach dynamice, dźwięcznym i energetycznym brzmieniu w całym paśmie, łatwym ustawieniu i atrakcyjnej cenie, amerykańskie kolumny zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.

„Żywy i dynamiczny dźwięk

Niech Was nie zmyli wygląd tych filigranowych monitorów, bo mają one wielkie serce do grania. Już od pierwszych chwil odsłuchu wiedziałem, z jakim repertuarem R-15M będą czuły się najlepiej. Niezależnie od tego czy na tacce odtwarzacza lądowała płyta ze słynnym „Czarnym albumem” Metalliki, czy z  hardrockowym łojeniem AC/DC, do moich uszu zawsze docierał dźwięk rozpalony do czerwoności. Mimo że ta energetyczna muzyka była odtwarzana przez stosunkowo niewielkie monitory, to wydawało się, że dostawała dodatkowych rumieńców. Za ten stan odpowiada naturalnie wysoka wydajność kolumn, bo już przy stosunkowo niewielkiej mocy potrafiły one wykrzesać z siebie dźwięk o skali, o jaką trudno byłoby posądzić zestawy o podobnych gabarytach, a nawet większe!. Muszę jednak podkreślić, że kawał dobrej roboty wykonuje przede wszystkim głośnik wysokotonowy Tractrix Horn, bowiem dzięki wspomnianej tubce jest on nie tylko efektywny, ale też brzmi zadziornie, co nie ma jednak nic wspólnego z siarczystymi trzaskami, do jakich można było przywyknąć, słuchając tubek z minionej epoki. Klipsch doskonale wiedział, że jeśli ich tuby będą brzmieć mało przyjemnie, to na nic zda się ich wysoka efektywność. Dlatego opracowano specjalną tubę Tractrix Horn, nie tylko zwiększającą efektywność aluminiowej kopułki, ale też ukształtowaną w taki sposób, aby nie dodawać brzmieniu zbędnej ostrości.

Podczas kilku sesji odsłuchowych do napędzania R-15M wykorzystałem tranzystorowy wzmacniacz Goldenote S1 i z jego 40 watami na kanał te, filigranowe kolumny czuły się jak ryba w wodzie. Dźwięk już przy stosunkowo niewielkiej mocy cechował się niezłym wykopem i doskonałą wręcz kontrolą, zważywszy na fakt, ile te kolumny kosztują, a także przestrzenią prezentowaną w oparciu o dosyć wyraźnie kreślone, sporych rozmiarów źródła pozorne. Jestem przekonany , że podczas ślepych testów wiele osób byłoby przekonanych, że mają do czynienia ze znacznie większymi kolumnami niż R-15M. Z drugiej strony fizyki nie oszukamy i z pary tak niewielkich 133mm wooferów nie da się uzyskać potężnego basu, jakim dysponują chociażby podłogowe kolumny marki Klipsch. Warto jednak pamiętać, że monitory operujące basem o stosunkowo niewielkim zasięgu nie sprawią problemów z ustawieniem. To niewątpliwa zaleta wszędzie tam, gdzie miejsca jest jak na lekarstwo. Te kolumny doskonale nadają się do biura, a nawet niewielkich sal  konferencyjnych, w których od czasu do czasu można przecież zorganizować niezłą imprezę przy energicznie brzmiącej muzyce. Poza tym, dzięki znakomitej dynamice zarówno w skali mikro, jak i makro, brak najniższego basu nie jest tak odczuwalny, jak mogłoby się to wielu osobom wydawać. Ten płytki bas potrafi nieźle trzepnąć, więc nawet jeśli sięgałem po płyty takich tuzów, jak Metallica czy AC/DC, to nie czułem, że ich muzyka została wykastrowana z tego emocjonalnego pierwiastka. Nawet muzyka z lat 80, jak synthpop w wykonaniu słynnej grupy Pet Shop Boys, potrafiła mocno złapać za gardło – jakież było moje zdziwienie, kiedy postanowiłem posłuchać kultowego albumu „Actually”, i kiedy do moich uszu zaczęły docierać dźwięki chociażby „Rent” czy „One More Chance” oraz energicznego „Shopping”. Stosunkowo drętwy pop w porównaniu z muzyką wykonywaną przez dwa wyżej wymienione zespoły ożył i nie kojarzył mi się z płaskim brzmieniem przenośnych radyjek rodem z lat 80. Naturalnie słuchałem już wcześniej tego typu muzyki za pośrednictwem różnorakich kolumn i wielu konstrukcji na podstawkę, ale brzmienie R-15M pozostanie mi w pamięci na dłużej. Przede wszystkim dlatego, że kolumny te nie maskują emocji, a to sprawia, że muzyka przez cały czas pulsuje energią, która jest przecież jej nieodłącznym atrybutem. Małe R-15M potrafiły to pokazać i właśnie za to fani tych kolumn będą cenić je najbardziej.

Podsumowanie

Jeśli szukacie niedrogich i niewielkich kolumn do średnich oraz małych pomieszczeń na półkę, komodę czy nawet biurko, to Klipsch R-15M mogą okazać się słusznym wyborem, nie tylko z racji tego, że można je ustawić dosłownie wszędzie, ale głównie dzięki ich wysokiej skuteczności. Z tych niewielkich membran i skrzynek wydobywa się duży, namacalny dźwięk z żarem, który z pewnością rozpali serce niejednego miłośnika muzyki. Szybko zapomnicie o niedostatkach basu, co jest przecież typowe dla kolumn o podobnych gabarytach, a rytmiczny i dynamiczny przekaz doda Wam skrzydeł.”

Arkadiusz Ogrodnik
Źródło: Hi-Fi Choice 10/2014 

kino domowe hi-fi