Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Klipsch Premiere RP-160M „Najlepszy Zakup” w Hi-Fi Choice 5-6/2015 28-05-2015

W numerze 5-6/2015 miesięcznika „Hi-Fi Choice” znajduje się test monitorów Klipsch z serii Premiere model RP-160M. Za: fantastyczną przestrzeń, naturalnych rozmiarów źródła pozorne, energiczne i konturowe brzmienie poparte masywnym basem, monitory zdobyły wyróżnienie „Najlepszy Zakup”.


„Duża skala



Klipsch RP-160M oferują rzadko spotykane brzmienie nie tylko w swojej kategorii cenowej, ale wśród tej wielkości monitorów w ogóle. Przede wszystkim mam tu na myśli zdolność do reprodukcji sceny dźwiękowej o rozmiarach zbliżonych do tego, co mogą zaoferować konstrukcje podłogowe.
W zasadzie już od pierwszych minut odsłuchu RP-160M od razu zwracają tym na siebie uwagę. Źródła pozorne są wielkie, ale też rozstawione szeroko i precyzyjnie, tak że nawet mniej osłuchane osoby od razu zwrócą na ten aspekt uwagę. Testy zacząłem od nowoczesnego jazzu w wykonaniu Lee Ritenoura. Od pierwszych taktów do moich uszu docierał dźwięk o dużej skali dynamicznej, a poszczególne źródła pozorne ukazane były w ich naturalnych rozmiarach. Każdy z instrumentów był ostro zogniskowany, a dzięki adekwatnym rozmiarom do tych, jakie można spotkać w rzeczywistości, można było odnieść wrażenie, że dźwięk generowany przez RP-160M, jest taki, jakby te amerykańskie monitory były dużymi konstrukcjami podłogowymi. Dużą zasługę w kreowaniu takiego stylu grania z pewnością ma nowy przetwornik wysokotonowy z ulepszoną tubką Tractrix Horn, ale nie mniejszą rolę odgrywa w tym wszystkim także nowocześniejszy stożek z kompozytową membraną Cerametallic. Fakt, że spory wpływ na reprodukcję sceny dźwiękowej ma tweeter, ale z drugiej strony ważne jest również pożądane dociążenie brzmienia w zakresie średnich i niskich tonów oraz odtwarzanie tych zakresów częstotliwości z precyzją i energią. A najnowszym podstawkowym kolumnom marki Klipsch z pewnością tego nie brakuje. Słychać wyraźnie, że te amerykańskie monitory brzmią bardziej otwarcie, zwłaszcza w zakresie średnich i wysokich tonów, ale jednocześnie dźwięk nie stał się przez to bardziej agresywny. Odtwarzana muzyka okazała się bardziej subtelna i wyrafinowana niż w poprzednich konstrukcjach tego producenta. Klipsch może nie zbliżył się aż tak mocno z charakterem brzmienia swojego tubowego tweetera na przykład do delikatnych miękkich kopułek jakie w swoich kolumnach stosuje chociażby duńskie Dynaudio, ale moją uwagę od razu zwróciło to, że wysokie tony reprodukowane przez Tractrix Horn mają w sobie więcej delikatności i subtelności niż kiedykolwiek. Oczywiście nadal słychać ten żar i energię, przez co muzyka rockowa oraz inne energicznie brzmiące muzyczne gatunki odtwarzane przez Klipsch RP-160M brzmią tak jak powinny. Bo ze względu na walory brzmieniowe tych kolumn wydaje się, że w tej cenie bardziej idealnych zespołów głośnikowych, na przykład do odtwarzania rocka, nie ma. Obojętnie czy na tacce odtwarzacza lądował materiał z muzyką gitarowego wirtuoza Steve’a Vai, czy też solowe wydawnictwa z psychodelicznym rockiem Stevena Wilsona z Porcupine Tree, zawsze do moich uszu docierał zwarty i przepełniony energią dźwięk, do tego bogato zróżnicowany, co okazało się niewątpliwa zaletą, zwłaszcza podczas odsłuchu złożonej muzyki w wykonaniu Stevena Wilsona. Na przestrzeni całego zakresu częstotliwości RP-160M okazują się bardzo komunikatywnymi kolumnami, wyłapującymi z muzyki wiele niuansów i detali. Niewątpliwie pomaga im w tym swego rodzaju bezkompromisowość w odtwarzaniu wysokich i średnich tonów, typowa dla kolumn wyposażonych w przetworniki tubowe. Z drugiej jednak strony miłośnicy skrajnej subtelności i delikatności mogą poczuć się nieco zawiedzeni bezpośredniością, z jaką grają te amerykańskie monitory. Gdyby jednak ich brzmienie było bardziej uniwersalne, to wielu osobom mogłyby się wydać po prostu nudne. Niewątpliwie RP-160M są najszybszymi kolumnami w swoim przedziale cenowym, a to oznacza, że bardzo żwawo reagują na zmiany rytmu, co słychać zwłaszcza w momentach wzrostu głośności czy intensywności 
grania na poszczególnych instrumentach – spiętrzenia dźwięku narastają błyskawicznie, a to z kolei odbywa się przy znakomitej kontroli. Sporą zaletą testowanych monitorów jest też fakt, że dzięki ponadprzeciętnej efektywności są one idealnym partnerem dla lampowych wzmacniaczy, a zwłaszcza tych konstrukcji które nie dysponują zbyt dużą ilością watów. Jeśli posiadacie niezbyt mocną lampową amplifikację i chcecie słuchać rocka, to dysponując stosunkowo niewielkim budżetem, możecie stać się posiadaczami kolumn, które z pewnością okażą się idealnym elementem takiego stereofonicznego zestawienia. Przykładowo z Lebenem CS-300F RP-160M stworzyły bardzo udany duet, ponieważ mimo niezbyt wysokiej mocy tego niewielkiego japońskiego wzmacniacza udało mi się uzyskać dynamiczny dźwięk o skali typowej dla dużo mocniejszych zestawień. Poza tym ze względu na swój bezpośredni charakter brzmienia RP-160M w połączeniu z lampowym wzmacniaczem nieco łagodnieją co w ostatecznym rozrachunku może przekonać nawet osoby niekoniecznie przepadające za zbyt bezpośrednim stylem grania, jaki ogólnie prezentują kolumny produkowane przez Klipsch Loudspeakers. Jeśli chodzi o bas, to cechuje się on zasięgiem, o który można by bardziej posądzić podłogówki niż podstawkowe zespoły głośnikowe. Naturalnie RP-160M są monitorami i jak każda taka konstrukcja, mają pewne niedostatki w basie, ale dzięki niespotykanej motoryce i wolumenie w zakresie niskich tonów ograniczenia związane z przetwarzaniem głębi niskich składowych w zasadzie przestają przeszkadzać w czasie odsłuchu. Oczywiście jeśli lubicie duże składy symfoniczne, to może się okazać, że podstawkowo kolumny mogą być dla Was niewystarczające. Ale z drugiej strony w pokojach o powierzchni do 20 metrów kwadratowych ilość basu jest wystarczająca, a więc tylko nieliczni i bardzo wyczuleni słuchacze mogą odczuć niewielki niedosyt związany z głębią niskich tonów. Dotyczy to przede wszystkim muzyki opartej na instrumentach, które zapuszczają się naprawdę nisko, bo nawet przy muzyce tanecznej i klubowej w zasadzie nie odczujecie różnicy między podstawkowymi Klipschami a innymi podłogowymi kolumnami. Muszę również podkreślić, że RP-160M są kolumnami stosunkowo łatwymi w ustawieniu, ponieważ nawet gdy znajdują się blisko ścian, na przykład na komodzie, nie odczujecie niekorzystnych interakcji z pomieszczeniem. Owszem bas nabierze masy i ciut zwolni, ale nadal będzie trzymał rezon i co najważniejsze do Waszych uszu nie będzie docierać nieprzyjemne dudnienie związane z podbiciem wyższych partii niskich tonów. Jeśli jednak idzie o przestrzeń i tę niesamowitą zdolność tych amerykańskich kolumn do budowy ogromnej stereofonii, to zdecydowanie najlepsze efekty, uzyskacie, stawiając je na drewnianych standach.


Podsumowanie

Nowe monitory w ofercie amerykańskiego producenta mają wszelkie podstawy ku temu, aby stać jednym z najlepszych debiutów w tym roku wśród tego typu kolumn na rynku w ogóle. Dwie średniej wielkości konstrukcje potrafią wprowadzić słuchacza w dźwięk o dużej skali, tak jakby były zaprzeczeniem stylu grania zespołów głośnikowych przeznaczonych na podstawkę. Pod tym względem kawał dobrej roboty wykonuje odmieniona tubka Tractrix Horn, wspomagająca i w zasadzie odpowiadająca w znacznym stopniu za charakterystykę tytanowego tweetera. Ale wcale nie mniej pod tym względem ma do powiedzenia charakterystyczny, mieniący się miedzianą barwą stożek Cerametallic, który przede wszystkim został stworzony, aby dorównać ponadprzeciętnie sprawnemu głośnikowi wysokotonowemu. Ten fantastyczny duet głośnikowy sprawia, że muzyka docierająca do naszych uszu cechuje się przede wszystkim niespotykaną w tej cenie dynamiką i to zarówno w skali mikro jak i makro. Poza tym nowe RP-160M budują obszerną scenę dźwiękową z niemal naturalnej wielkości źródłami pozornymi, co można uznać za swego rodzaju fenomen nie tylko ze względu na cenę tych kolumn, ale również na fakt, że są to przecież podstawkowe zespoły głośnikowe. Tak jak większość konstrukcji marki Klipsch, również i RP-160M są idealnym partnerem dla niezbyt mocnych wzmacniaczy lampowych – dzięki wysokiej efektywności można uzyskać więcej niż przyzwoite poziomy głośności, napędzając je zaledwie kilkuwatowym lampowcem.”

Autor:  Arkadiusz Ogrodnik
źródło: Hi-Fi Choice 

kino domowe hi-fi