Pracujemy od poniedziałku do czwartku
w godz: 9:00 - 17:30, w piątek w godz: 8:30-17:00

Koszyk: 0,00 PLN
0 przedmiotów
pokaż koszyk

Esoteric RZ-1 „Wybór Redakcji” w HiFi Choice 7/8 2010 06-08-2010

Testy produktów japońskiego specjalisty od napędów firmy Esoteric są rzadkością dlatego też z wielką przyjemnością możemy podzielić się testem najnowszego systemu stereo RZ-1, który dzięki korzystnej cenie otwiera nowy rozdział w historii firmy. Ze względu na ponadprzeciętne możliwości nowego Esoterica zdobył on wyróżnienie „Wybór Redakcji”. Chwalono go za dźwięk: „zwinny, rytmiczny z nienagannym basem. Neutralny, potrafiący wiarygodnie przekazać klimat dobrze zrealizowanych nagrań. Piękna obudowa i wykonanie.”




JAKOŚć D¬WIęKU


Na początku musimy wspomnieć o niebywałej łatwości, z jaką można obsłużyć ten przepiękny system stereofoniczny – nawet osoby kompletnie nieobeznane z elektroniką audio nie będą miały z tym problemu. Poszczególne przyciski na przedni panelu rozmieszczono intuicyjnie i wyraźnie opisano. Również dość ciężki, metalowy pilot zdalnego sterowania mógłby służyć za wzorzec (ergonomicznie rozmieszczone przyciski oznaczono odpowiednimi kolorami), gdyby nie fakt, że podczas regulowania głośności łatwo niechcący przełączyć źródło.


Minimalistyczny i elegancki RZ-1 oferuje bardzo atrakcyjne brzmienie. Jego specyfika polega głównie na swobodzie grania charakterystycznej dla urządzeń dzielonych. Pomimo zastosowania stopni końcowych pracujących w klasie D nie brakuje mu pazura i energiczności. Nie ma jednak mowy o agresji w przekazie najwyższego zakresu częstotliwości czy wyrachowanej chłodnej analizie każdego dźwięku, co jest charakterystyczna przypadłością wielu podobnych konstrukcji pracujących w klasie D. Prawdziwym testem dla RZ-1 był limitowany album „Blow Up” wydany przez wytwórnię JVC XRCD w zaawansowanej technologii remasteringu K2 – ta płyta jest doskonale zrealizowana, a przez to dla większości sprzętu audio występuje w roli surowego sędziego wydającego wyrok o jakości brzmienia – czy jest kiepskie, dobre, bądź znakomite. Pierwsze utwory w wykonaniu kwartetu Isao Suzukiego oraz muzyków towarzyszących zafundowały nam tzw. opad szczęki – chodzi o to, jak RZ-1 przekazał brzmienie instrumentów operujących w najniższym zakresie pasma częstotliwości. Siła kontrabasu i jego zejście oraz sprężystość okazały się wręcz wzorcowe. Skonstruowane przez nas na potrzeby testów dwudrożne kolumny wyposażone w 17cm nisko-średniotonowy celulozowy stożek wentylowany tunelem bas-refleksu przekazały wyśmienite niskie składowe. Nie brakowało im swobody, ani szybkości.



RZ-1 nie jest może absolutnym mistrzem w operowaniu barwą, jak np. konstrukcje lampowe, ale pod tym względem zagrozić mogą mu dopiero takie urządzenia, jak austriacki Ayon Triton – wzmacniacz nie byle jaki i dość kosztowny. Tak więc jeśli chodzi o bezwzględną ocenę barwy reprodukowanej przez RZ-1, musimy przyznać, że jak na urządzenie wyposażone w stopnie końcowe pracujące w klasie D, jest ona po prostu fenomenalna. Nie ma tu miejsca na tanie sztuczki z nienaturalnym podgrzewaniem temperatury nagrań czy fajerwerkami polegającymi podbijaniu jakiegoś zakresu częstotliwości. Esoteric brzmi neutralnie, ale jednocześnie potrafi przekazać klimat poszczególnych nagrań, który w głównej mierze opiera się na wyjątkowym realizmie popartym nienaganną precyzją w odwzorowaniu brzmienia każdego „żywego” instrumentu.Te same cechy dotyczą odtwarzania płyt SACD, co sprawdziliśmy m.in. na krążku „Music For The Masses” Depeche Mode. Esoteric nie miał problemu z oddaniem charakteru poszczególnych nagrań, a te bardziej dynamiczne, jak „Nothing” czy „Behind The Wheel”, zabrzmiały z wyjątkową energią i szczegółową górą pasma, co przy często zmieniającej się dynamice zasługuje na pochwałę. Kolejną zaskakującą rzeczą, jakiej mogliśmy doświadczyć za pośrednictwem RZ-1, jest jego zdolność do reprodukcji dynamiki, zwłaszcza w skali makro – nagłe skoki głośności zostały przekazane równie bezpardonowo jak dużego, wydajnego tranzystorowego pieca.


Esoteric Company udowadnia, że minimalistyczny system stereofoniczny do tego pracujący w klasie D potrafi konkurować pod wieloma względami z drogimi dzielonymi systemami stereo, dowód? Pięknie kreślony górny zakres częstotliwości bez nienaturalnej agresji charakterystycznej dla tanich wzmacniaczy klasy D, wielkiej próby średnica i doskonale kontrolowany bas z ładną barwą. A jeśli do tych wszystkich składników dodamy czysty i detaliczny przekaz, to okaże się że mamy do czynienia z urządzeniem audio z górnej półki, nie tylko cenowej.
kino domowe hi-fi